Profil
Nie trzeba być znawcą architektury obronnej, by w ruinach zamku Bolczów dostrzec coś wyjątkowego. To miejsce nie przytłacza ogromem jest to raczej niewielkie założenie o bardzo nieregularnym planie. Do dziś, mimo że zamek pozostaje w stanie trwałej ruiny, jego układ funkcjonalny jest zaskakująco czytelny. Spacerując po obiekcie, wciąż natrafiamy na mury obwodowe, kolejne dziedzińce, wykute w skale kamienne schody i przejścia, które sprytnie łączą poszczególne części budowli. Całość wykorzystuje naturalne walory obronne terenu, a od pierwszej połowy XIX wieku z punktu widokowego na szczycie zachwycają się turyści.
Zamek Bolczów i jego burzliwa historia
Początki zamku sięgają prawdopodobnie lat 1371–1386, choć po raz pierwszy wspomniano go w dokumentach w 1375 roku. Należał wówczas do rycerza Clericusa Bolze, który był burgrabią pobliskiego zamku Sokolec i działał na dworze książąt świdnickich. Spokój nie trwał jednak długo – w 1433 roku warownię, opanowaną wcześniej przez husytów, zdobyły i zniszczyły wojska miasta Świdnicy.
Do odbudowy zmuszony był przystąpić dopiero Hans Dippold von Burghaus, który w latach 1517–1518 przywrócił zamkowi nowe życie. Później, w pierwszej połowie XVI wieku, budowla przechodziła z rąk do rąk, by w końcu trafić do postaci nietuzinkowej. W latach 1537–1543 jej właścicielem był bowiem Justus Decjusz, sekretarz króla Zygmunta I Starego, finansista i zarządca mennic. Decjusz, inwestując w okoliczne kopalnie w Miedziance, kupił przy okazji także zamek i gruntownie go rozbudował, nadając mu modny, renesansowy charakter. Warownia pełniła wtedy funkcję swoistej tarczy ochronnej dla górniczego ośrodka.
Niestety, największa katastrofa nadeszła podczas wojny trzydziestoletniej. Zamek służył okolicznej ludności jako schronienie, jednak w 1645 roku został dwukrotnie zdobyty przez Szwedów pod dowództwem generała Torstensohna. Ostatecznie, 6 grudnia tego samego roku, wycofująca się szwedzka załoga podpaliła warownię. Ogień strawił zamek doszczętnie i od tamtej pory nigdy go już nie odbudowano.
Ruiny na nowo odkryto w XIX wieku, gdy nastała moda na turystykę. Dzięki staraniom hrabiego von Stolberg-Wernigerode z Janowic, w latach 1837 i 1848 teren odgruzowano, a pozostałości murów częściowo wyremontowano. Pod koniec XIX wieku przy murze zamykającym dziedziniec górny powstało małe schronisko i gospoda, które (na wyrost) reklamowano jako urządzone w stylu dawnej Sali Rycerskiej. Przeprowadzono też kolejne prace, zabezpieczające konstrukcję, a na początku XX wieku w budynku bramnym urządzono schronisko młodzieżowe. Po 1945 roku zarówno schronisko, jak i gospoda przestały jednak działać. Pozbawiony opieki zamek zaczął szybko niszczeć. Na szczęście w 1965 roku przystąpiono do ratowania zabytku – usunięto wtedy dzikie drzewa, odgruzowano obiekt, oczyszczono korony murów oraz zbudowano nowy most i bramę.
Spacer po nieregularnych ruinach zamku w Janowicach Wielkich
Zwiedzając zamek Bolczów, od razu czuje się, że nie jest to typowa warownia. Te ruiny wznoszą się na wysokości od 550 do 561 metrów n.p.m., w północno-zachodniej części Zamkowego Grzbietu w Rudawach Janowickich, skąd rozciąga się widok na dolinę Bobru. Zamek oddalony jest o jakieś dwa kilometry od zabudowań Janowic Wielkich, a całość zajmuje skalny plateau w kształcie trójkąta o bokach długości około 50 metrów. Dwie krawędzie tego placu tworzą naturalne ciągi skał, które gwałtownie opadają urwiskami, co czyniło podejście niezwykle trudnym.
Serce zamku, czyli najstarsza część północna, to tak zwany zamek górny. Jego kluczowymi elementami są prostokątna wieża i budynek mieszkalny, do którego wchodziło się po stopniach wykutych bezpośrednio w skalnej szczelinie. Okoliczne skały spięto murem, tworząc w ten sposób stosunkowo regularny, pięcioboczny dziedziniec. Na jego środku do dziś można zobaczyć wykutą w skale cysternę, do której niegdyś zbierała się deszczówka. Po wschodniej stronie dziedzińca mieściły się z kolei budynki gospodarcze.
Po zniszczeniach z czasów wojen husyckich zamek rozrósł się. Od południowego zachodu dostawiono długi, zakrzywiony mur kurtynowy, a od wschodu i południa połączono murem kolejne skałki, domykając w ten sposób cały obwód obronny. W miejscu, gdzie oba mury się stykały, umiejscowiono bramę wjazdową oraz czworoboczną wieżę bramną, która wyznaczała południowy kraniec założenia. Tak powstał dziedziniec dolny, na którym niegdyś stała zabudowa gospodarcza – po niej jednak zachowały się już tylko nikłe ślady.
Prawdziwą metamorfozę Bolczów przeszedł w pierwszej połowie XVI wieku, kiedy to przystosowano go do użycia broni palnej. Z tego właśnie okresu pochodzi charakterystyczny, podkowiasty barbakan z towarzyszącą mu od wschodu basteją o podobnym kształcie. Całość osłaniała od południa sucha fosa i most zwodzony, a w nowo wzniesionych murach pojawiły się otwory strzelnicze. A jeśli podczas zwiedzania traficie na relikty budynku na zamku górnym, będziecie patrzeć na resztki XIX-wiecznej gospody.
Ciekawostki
Z zamkiem wiąże się naprawdę intrygująca legenda o tak zwanym srebrnym kuszniku. Otóż podczas wielkiego turnieju rycerskiego, który książę Bolko I zorganizował w Świdnicy, zawody strzeleckie niespodziewanie wygrał zupełnie nieznany zawodnik. Szybko jednak rozpoznano w nim niesławnego srebrnego kusznika z Miedzianki – człowieka, który wcześniej mordował tamtejszych gwarków, czyli górników. Książę postanowił jednak darować mu życie, ale pod pewnym warunkiem. Kusznik miał wznieść zamek w pobliżu Miedzianki, a potem chronić górników i pilnować okolicznych szlaków handlowych. W ten sposób tłumaczono podobno powstanie warowni.
Co ciekawe, romantyczne ruiny przyciągały też koronowane głowy. W 1824 roku zamek zwiedził król Prus Fryderyk Wilhelm III w towarzystwie swojej małżonki, hrabiny Augusty von Harrach, oraz carycy Aleksandry. Niespełna kilka lat później gościł tu również książę Wilhelm I Hohenzollern, który w przyszłości miał zostać cesarzem Niemiec.
Wstęp i atrakcje
Na teren ruin można wejść zupełnie za darmo, bo wstęp jest wolny. Zachowane do dziś mury w niezwykły sposób stapiają się z naturalnymi formacjami skalnymi, jakby wyrastały wprost z nich. Ze wzgórza zamkowego rozpościera się przy tym przepiękny widok na Rudawy Janowickie.
Będąc w okolicy, warto też zajrzeć do Janowic Wielkich, gdzie można zobaczyć dawny dwór należący niegdyś do rodu Schaffgotschów, a także kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i kościół Chrystusa Króla. Z kolei w pobliskim Mniszkowie znajdziemy kolejny dwór, w Płoninie natrafimy na malownicze ruiny zamku Niesyto, a w Wojanowie czeka na zwiedzających okazały pałac Zedlitzów – wszystkie te miejsca leżą dosłownie rzut kamieniem od zamku Bolczów.
Mapa
Przepraszamy, nie znaleziono żadnych rekordów. Dostosuj kryteria wyszukiwania i spróbuj ponownie.
Przepraszamy, nie udało się załadować interfejsu API Map.















